-Nie słyszałeś nigdy o takiej czynności, jaką jest pukanie?- spytałam zaspanym, lecz poważnym głosem.
-Pukałem! Nawet kilka razy! Ale ty spałaś jak suseł, więc sam postanowiłem wejść- i znowu ten ironiczny uśmieszek. Jak on mnie zaczyna wkurzać!
- A co to za ważna sprawa, że nie mogłeś zaczekać aż się obudzę?
-Tak po prostu. Nudziło mi się, a przecież od czego ma się siostrę! -Ałć! Zabolało... Czyli jako "siostra" będę dla niego tylko paniusią do odpędzania nudy! Suuper...
- Wiesz, ale chyba będę musiała cię trochę zasmucić, bo dla mnie, ani ty, ani twój "wspaniały tatulek" nigdy nie będziecie prawdziwą rodziną. Niestety. Ja już miałam swoją rodzinę.... mam!... i nie pozwolę, żeby ktokolwiek inny zajął ich miejsce!
-Taa.. może to i nawet lepiej?- powiedział tak, jakby się nad czymś zastanawiał.
- Czemu tak uważasz?
-Bo gdybyśmy byli rodzeństwem, nie moglibyśmy robić wielu ciekawych rzeczy- uśmiechnął się do mnie zawiadancko i zaśmiał się krótkim, dźwięcznym głosem.
- Wielu ciekawych rzeczy mówisz? A o jakie rzeczy ci na przykład chodzi?
-Chociażby takie- niespodziewanie przysunął się na łóżko, blisko mnie. Zdecydowanie za blisko. A już za chwilę poczułam jego miękkie wargi na swoich. Zaczął delikatnie pieścić swoimi ustami moje, przechodząc powoli w coraz mocniejsze, aż w końcu poczułam jego język, próbujący utorować sobie miejsce do wnętrza moich ust. Wtedy się opamiętałam. Z całej siły ucelowałam z otwartej dłoni w jego policzek. Odskoczył ode mnie jak oparzony, chwytając się za bolącą część twarzy. Warknął na mnie cicho, jego oczy pociemniały. Złapał gwałtownie za moje nadgarstki, przygwóździając mnie do prześcieradła. Przeszywał mnie swoim ciemnym, przerażającym wzrokiem.
-Nie waż się więcej mnie dotykać!- warknął przez zęby, próbując opanować emocje. Patrzyłam na niego przestraszona. Chwilę potem oczy Harrego wróciły do pierwotnej barwy i na lego twarzy znów pojawił się szeroki, kpiący uśmiech. Zdezorientowałam mnie ta nagła zmiana emocjonalna.
-Podobało ci się. - odrzekł obojętnie.
-Nie! Wcale mi się nie podobało! Myślisz, że gdybym chciała tego, to uderzyłabym cię?
-Podobało ci się- jego spokojny, lekko zachrypnięty głos doprowadzał mnie do szału. - Gdyby ci się nie spodobało, od razu byś mnie odepchnęła.
-A wmawiaj sobie co tylko zechcesz do tej pustej głowy. Ale mam nadzieję, że więcej to się nie powtórzy.
-Sama wkrótce będziesz chciała, bym to powtórzył- jego pewność siebie jest przytłaczająca. Ale przyznam, że ciężko jest mi się skupić na odpowiedzi, kiedy on tak wisi nade mną, zgniatając moje nadgarstki.
- Nie wyobrażaj sobie za dużo! Po pierwsze w ogóle ciebie tu nie powinno być.. nie.. to mnie tu nie powinno być! Ciebie nie powinno być w tym pokoju, kiedy ja spałam. A teraz łaskawie zejdź ze mnie, bo zgniatasz mi ręce!
-Oj, przepraszam. - Odciągnął swoje duże dłonie od moich i usadowił się obok mnie na łóżku.- Ale nie mów, że nie powinno ciebie tu być. Zobaczysz, że tu ci się spodoba. Poznasz nowych znajomych, przyjaciół. Ja będę obok- puścił mi oczko.- Nie będzie tak źle! Zawsze możesz przyjść i pozwierzać się starszemu bratu. -Bolesne wspomnienia Mata wypełniły moją głowę. Nie teraz. Proszę! Teraz muszę się pozbyć zbędnego problemu z pokoju o imieniu Harry! Potem będę miała czas na rozmyślania i popłakiwanie w kącie. Muszę z jakoś zbyć.
-No ok. Jak sobie wolisz. Ale teraz, proszę, czy mógłbyś opuścić moją sypialnię, bo chciałabym się rozpakować.
-Pomóc ci?
-Nie! Dam sobie radę!
-Dobrze. TO ja idę. Jakbyś czegoś potrzebowała, to będę u siebie. A jak nie będę się odzywał, to znaczy, że wyszedłem.
-Będę mogła na ciebie poczekać w środku- powiedziałam z ironicznym uśmieszkiem.
-Ani mi się waż! - wykrzyknął. -Tam są moje prywatne rzeczy i nie masz prawa ich ruszać!
-Dobrze, dobrze! A ty mogłeś tu wchodzić bez pozwolenia?- krzyknęłam prawie równo głośno, co on.
- Na prawdę chcesz ciągnąć ten temat? Myślałem, że chcesz się mnie z tąd jak najszybciej pozbyć.- rumieńce na mojej twarzy dały mu odpowiedź. Odwrócił się i zmierzał w stronę drzwi.
-Harry- zwróciłam się zmieszana.
-Tak?- powiedział z nadzieją.
-Dokąd.. Gdzie jest moja mama z Davem? -w ostatniej chwili zmieniłam swoje pytanie.
-Poszli pozwiedzać. Jak będziesz chciała, to cię oprowadzę po okolicy- uśmiechnął się przyjaźnie.
- Dzięki, ale dziś chyba nie mam siły -odpowiedziałam, co zresztą było zgodne z prawdą.
-Ok. To pa.- powiedział, i wyszedł z pokoju, zatrzaskując za sobą drzwi.
Odetchnęłam głęboko i zaczęłam się rozpakowywać, rozmyślając nad swoim przyszłym życiem w tym miejscu.. z Harrym..
Hej wszystkim! I jak rozdział? Coś mało komentarzów pod ostatnim.. ok.. to czekam na komentarze, uwagi.. mój tt :https://twitter.com/kkinia1234 . Jak macie jakieś pytania lub uwagi :D
świetny rozdział jak i blog. czekam na nexta. :)
OdpowiedzUsuńdziękuję za pochwałę! na razie nie mam czasu pisać, bo trzeba oceny poprawiać, ale postaram się dodać jak najszybciej! :*
Usuń